Wyprawa na Kilimandżaro

kilimandzaro4

Na dachu Afryki – na Kilimandżaro

Nie każdy jest stworzony do zdobycia Korony Ziemi – wspinaczka wysokogórska wymaga odpowiednich umiejętności i sprzętu. Jednak jest w tej koronie klejnot który zaprasza wszystkich chętnych aby bez specjalnego szkolenia, czekanów, raków zmierzyli się ze swoim organizmem i spróbowali stanąć na szczycie. Ten klejnot to Kilimandżaro-dach Afryki.

Kilimandżaro to samotny masyw górski znajdujący się w całości w Tanzanii , który składa się z trzech wygasłych wulkanów Szira, Mawenzi i Kibo z Uhuru Peak najwyższym punktem masywu osiągającym 5895m n.p.m.. Samotnego ośnieżonego szczytu a w dole sawanna i dzikie zwierzęta to widok który zachwyca każdego. Temperatura 40 stopni, do równika tylko nieco ponad 300 kilometrów a tu góra z pokrywą śnieżną – to coś niesamowitego wręcz magicznego

Kilimandżaro swoimi trasami zaprasza, aby wstać z kanapy, popracować nieco nad swoją kondycją , kupić kijki, zarezerwować bilet i wyruszyć. To wydaje się naprawdę realne i dlatego wielu decyduje się na podjęcie tego wyzwania aby spełnić marzenie i udowodnić sobie, że może stanąć na szczycie.  A zatem …wyruszamy!

kilimandzaro6

Organizacja wyprawy na Kilimandżaro

Na początek kilka przyziemnych kwestii, które musimy załatwić zanim staniemy u Bram Parku Narodowego Kilimandżaro. Na termin podróży najlepiej wybrać okres między styczniem a marcem lub lipcem a październikiem – to okresy między dwiema porami deszczowymi występującymi w tej części Afryki.

Przepisy dotyczące wejścia na szczyt nie pozwalają dokonać tego na własną rękę, obowiązkowo należy wynająć przewodnika a zrobimy to tylko za pośrednictwem lokalnych agencji. Dlatego najprościej i wcale nie najdrożej jest poszukać biura podróży przez internet. To oni załatwią za nas wszystkie formalności, często łącznie z przelotem i zakwaterowaniem w hotelu przed i po wyprawie.  Koszt samego wejścia na Kili to około 10 000 złotych. Do tego należy doliczyć koszty przelotu, opłaty za wizę napiwków dla tragarzy i ewentualnych dodatkowych wydatków. Koszty są spore ale w końcu to wyprawa na inny kontynent po klejnot w koronie Ziemi. Gdy już ruszymy nasze oszczędności, pożyczymy od ukochanej cioci lub zaciągniemy kredyt przyszedł czas na poprawę kondycji, spakowanie plecaka i już możemy wsiadać do samolotu.

kilimandzaro5

Kilimandżaro – nadchodzimy!

Po wylądowaniu w Tanzanii z reguły mamy jeden nocleg w Aruszy lub Moszi dwóch miasteczkach do których udają się wszyscy planujący wspinaczkę na Kilimandżaro.  Wypoczęci kolejnego dnia ruszamy do Narodowego Parku Kilimandżaro aby po załatwieniu wszystkich formalności i pozwoleń ( nie martwcie się robi to za nas przewodnik) zrobić sobie zdjęcie pod tablicą pamiątkową będącą symbolicznym początkiem drogi i wyruszyć ku upragnionemu szczytowi.  Wyruszymy Marangu Route, która z uwagi na stopień trudności i pobudowane schroniska jest najpopularniejsza i została nazwana Coca Cola Route. Warto wspomnieć, że do wyboru macie również Machama Route, Rongai Route, Umbwe Route, Shira Route i Lemosho Route jednak są one trudniejsze i jeśli to nasza pierwsza przygoda z górami wysokimi dla sprawdzenia siebie i swojego organizmu i z uwagi na koszty zachęcam do wyboru Coca Coli.

Tego pierwszego dnia naszym celem jest Mandara Hut na wysokości 2700m. Trasa zajmuje średnio 3-5 godzin . To w zasadzie trekking przez las tropikalny z przepiękną bujną roślinnością i odgłosami dżungli stanowiącymi dzisiejszą playlistę.  Podejście jest dość strome ale raczej nie nastręcza problemów i wszyscy są w stanie dotrzeć do celu – schroniska z małymi kilkuosobowymi chatkami. Wielu droga wydaje się tak prosta , że starają się dotrzeć do celu w czasie krótszym niż przewidywalny, to oczywiście pierwszy krok do …nie zdobycia Kilimandżaro. Pamiętajmy, że Kili to 5895m n.p.m. – góry wysokie i wejście w 6 dni z poziomu 1970 na szczyt to szok dla organizmu i bardzo duże ryzyko choroby wysokościowej. W zasadzie to główna przyczyna dla której wielu musi zawrócić z drogi na szczyt. Aby zminimalizować ryzyko lub skutki choroby wysokościowej słuchajcie przewodników i idźcie bardzo wolno nawet jeśli wydaje wam się to bardziej męczące – małymi kroczkami dojdziecie na szczyt.

kilimandzaro2

Gdy już dojdziemy do obozu z pewnością nasze bagaże są już rozlokowane przez tragarzy w jednej z chatek. Każda ekipa ma przewodników, tragarzy którzy z niesamowitą łatwością wchodzą z wielkimi ciężarami na głowie oraz kucharzy potrafiących stworzyć niesamowite potrawy na takich wysokościach. Warto pamiętać o tym jak ci ludzie są pomocni i jak ciężką pracę wykonują szczególnie przy dawaniu napiwków po zejściu ze szczytu.

Horombo Hut i …odpoczynek

kilimandzaro1

Kolejny dzień to etap do Horombo Hut na wysokości 3726 m. Zapominamy o tropikalnym lesie i przez 5-7 godzin pokonując dystans 11 km podziwiamy niższy las i wrzosowiska z przepiękną roślinnością. Ten dzień kondycyjnie również nie powinien nastręczyć trudności ale obserwujmy swój organizm i gdy coś nas zaniepokoi nudności bóle głowy ospałość informujmy przewodnika. Po dojściu do Horombo Hut zostaniemy rozlokowani w podobnych chatach co dzień wcześniej. To miejsce gdzie większość grup zostaje na jeden dzień na aklimatyzację. W tym czasie wybierają się na spacer po okolicy gdzie punktem kulminacyjnym są Zebra Rocks – formacja skalna, która z uwagi na czarno – białe ubarwienie przypomina zebrę.

Kibo Hut i atak szczytowy

Celem kolejnego dnia jest Kibo Hut na wysokości 4703 m. Przez 5-7 godzin pokonamy 10 km. Trasa będzie prowadzić nas przez łąki porośnięte wrzosami i porostami. Dzisiejsza atrakcja poza niesamowitymi widokami to przejście Siodłem – płaskowyżem łączącym wierzchołki Mawenzi i Kibo. Gdy dotrzemy do schroniska po bardzo wczesnej kolacji wszyscy się udają na odpoczynek bo przed północą trzeba wyruszyć na szczyt. Trasa na szczyt to około 9 godzin wędrówki po dość stromym kamienistym zboczu. Tutaj już organizm nie pozwala na chociażby próbę przyspieszenia, każdy idzie kroczek za kroczkiem. Pierwszy cel na dziś to brzeg krateru- Gillman’s Point stamtąd mamy jeszcze około 2 godzin na Uhuru Peak – najwyższy szczyt Afryki. Gdy już staniemy na szczycie możemy być dumni z siebie – udało się! Ani nasza głowa ani choroba wysokościowa nas nie pokonała. A Ci którzy złapali górskiego bakcyla schodząc do bram Parku może zaczną planować kolejne wyprawy – na przykład trekking w Himalajach? Kto wie przysłowie mówi chcieć znaczy móc…

kilimandzaro3